Merida. Gusty. Statystyki

Postanowiliśmy sprawdzić, jak Merida figuruje w różnych rankingach, statystykach, jak się o niej wypowiadają ludzie itd. W tym celu przejrzeliśmy kilkanaście stron interentowych, gdzie takie dane się pojawiły i oto, co z nich wyniknęło:

  1. Zdecydowany prym wiedzie Merida w rowerach crossowych. Mają one najwięcej opinii, są najlepiej odbierane i najczęściej polecane. Przy czym raczej sprawdza się to przy linii męskiej, nie damskiej. Kobiety również w sporej mierze wybierają Meridę, jednak to mężczyźni decydują o wysokich notach we wszelakich rankingach;
  2. Świetnie odbierana jest linia szosowa, przy czym raczej w środowisku kolarzy-amatorów niż w gronie zawodowców. Wynikać to może głównie z faktu, że zawodowcy W OGÓLE o rowerach wypowiadają się rzadziej, ponieważ z reguły nie kupują ich za własne pieniądze, a są sponsorowani. Bardzo dobre opinie mają wszystkie (aluminiowe i kar-bonowe) Scultury, bardzo chwalone są też Road Race’y – tańsze modele, w sam raz do rekreacji i swobodnego trenowania;
  3. Jeśli chodzi o tę firmę i jej maszyny, to trudno o kiepskie recenzje. Może w dyskusjach na forach wypada to różnie (poodbnie jak wiarygodność owych dyskusji), ale gdy ktoś bierze konia ze stajni Meridy na warsztat, to dopiero wtedy docenia wszystkie jego zalety i smaczki konstrukcyjne. Bardoz ważną i… uczciwą zaletą jest np. zastosowanie tej samej geometrii we wszystkich modelach, niezależnie od przedziału cenowego. Dlatego przeciętny Kowalski, który po prostu postanowił nie wyrzucać pieniędzy w błoto i kupić sobie normalny, dobry rower, może poczuć się na nim tak, jak mistrz świata.

Wnioski krótkie i niewiele, ale dające do myślenia. Wziąć też należy pod uwagę, że w Internecie sprzedaje się o wiele mniej rowerów Meridy, niż stacjonarnie. Wg nas, mimo wszystko najlepiej dla rowerzysty jest wsiąść na dwukołowca, poczuć się w jego siodle i dopiero wtedy podejmować decyzję. Bo jeśli ktoś nie czuje różnicy między dwoma zbliżonymi modelami, to czemu miałby za nią płacić?

merida focia

Do wszystkich ojców

Dziś 23. czerwca. Wyjątkowy dzień dla wszystkich ojców, tatków i tatusiów. Z tej okazji przygotowaliśmy krótkie życzenia i jedną ciekawostkę!

Drodzy ojcowie,
choć wam na głowie
żar obowiazków czaszkę rozpala,
dziś odetchnijcie
i odpocznijcie
(jutro kolejna spłynie ich fala).

Drodzy ojcowie,
choć wam po głowie
niejedna i nieraz myśl trudna przeszła,
Znaczycie więcej
niż sto tysięcy
kilometrów (gdy noga podeszła!).

Drodzy ojcowie
chodźcie na rower!
A czy jest forma…
Nikt się nie dowie.

Teraz zapowiadana ciekawostka: wynalazca roweru – Karl Friedrich Christian Ludwig Freiherr Drais von Sauerbronn – oprócz tego, że też miał ojca i zbudował prototyp roweru, wynalazł również maszynkę do… mielenia mięsa.

Atol Kraśnik, czyli wyścig w Kraśniku po raz kolejny!

Witajcie wszyscy spragnieni rowerów i rowerowych podbojów! Szukacie wrażeń, a potzreba wam czasu, by coś zaplanować? To dobrze trafiliście! Przed wami wyjątkowa okazja!

Mamy czerwiec, ale już teraz zarezerwujcie sobie termin 3. września 2017 – wieść niesie, że w Kraśniku odbędą się wtedy nieoficjalne mistrzostwa świata dla mieszkańców okolic i przy-jezdnych. Do walki będzie można stanąć w korbach i z kaskiem, ale do końca dotrwają jedynie ci, którzy będą mieli pod nogą dwukołowca i jakieś kilkaset watów mocy. Jako współorganizator zadbamy o to, by jazda została wam na długo w pamięci. A kiedy przyjedziecie już na metę, to będziemy stali tuż obok, czekając na was. Powiecie nam, co i jak, a my damy z siebie jak najwięcej, żebyście wy też chcieli z siebie dawać maksa.

Póki co, do wydarzenia daleko, ale dla wszystkich zainteresowanych podrzucamy link do wydarzenia na Facebooku. Śledźcie je, zapisujcie się i widzimy się na wyścigu (a może wcześniej? No w każdym razie, zapraszamy!).

https://www.facebook.com/ErkadoRTKrasnik/photos/gm.1968085930091545/1446929812042873/?type=3&theater

Zdrowie jest w życiu najważniejsze!

„Podobno nie można żyć bez miłości. Tlen jest ważniejszy” – dr House

Banalne? Złośliwe? A może prawdziwe? Cokolwiek byśmy nie robili, bez tlenu długo nie pożyjemy. Dotleniony mózg szybciej myśli, dotlenione mięśnie lepiej się regenerują, a i im więcej tlenu… tym więcej można spalić. Paradoksalnie, potrzebujemy też tlenu, by napompować nasze koła w rowerze. A skąd ten tlen brać?

Najlepiej go pozyskać, ćwicząc na świeżym powietrzu. Może to być rower, ale także bieganie, spacery. Najlepszym dowodem na znaczenie tlenu w sporcie i aktywności fizycznej w ogóle, jest to, że nierzadko sportowcy na dzień przed zawodami śpią w tzw. namiotach tlenowych, gdzie ilość tlenu jest odpowiednio podwyższona. Gdyby chcieć porównać nasze płuca do tancerzy, to byliby to dwaj najbardziej głodni parkietu mistrzowie świata. Płuca chcą tańczyć, my chcemy żyć. I tak to się może razem z kołami roweru kręcić.

Bo czemu rower? To właśnie na nim możemy spędzić cały dzień, zwiedzając przepiękne okolice lub trenując zawodowo i wciskając w korby więcej, i więcej, i więcej! A i wbrew powszechnej, a nieprawdziwej opinii, rower NIE zużywa stawów! Rower stawy może ROZRUSZAĆ, żeby się nie ZASTAŁY. Nie wierzycie? Spytajcie więc kiedyś pewnego seniora, który przemieszcza się rowerem. On będzie wiedział, co mówi.

Jak nie z butem, to z buta… O butach

Było o jedzeniu, o rowerach, a dziś będzie o butach. Wydawałoby się, kwestia niekoniecznie priorytetowa, bo przecież można jeździć nawet boso, gdy ktoś ma stopy godne samego Frodo Bagginsa. Jednak odpowiednie buty – i pedały – to klucz nie tylko do wygody, ale i do efektywniejszej pracy ciała w czasie jazdy.

Gdy jesteśmy „podpięci” pod pedały za pomocą butów, nasza noga o wiele lepiej wykorzystuje swój potencjał, ponieważ nie tylko „pcha” korbę do dołu, ale i „ciągnie” ją do góry. Dodatkowo, więcej energii jest przekazywane w pedałowanie – but kręci się równo, nie ucieka na boki, trzyma pozycję. A jaki powinien być, zaraz powiemy.

Przede wszystkim but musi być maksymalnie wygodny. Jeśli źle się nam w nim jeździ, to i kilometrów nie nabijemy. Drugą ważna kwestią jest sztywność. Im lepszy zawodnik, im bardziej liczą się dla niego osiągi i ergonomia, tym sztywniejsze buty powinien mieć. Natomiast do treningów i na przejażdżki wystarczą nawet buty sznurowane z możliwością podpięcia bloków SPD. Inną sprawą jest, gdy ktoś szuka butów do jazdy typowo szosowej. Wtedy lepszy będzie but z blokami SPD SL, gdzie mamy większą powierzchnię bloka i wydajniejsze przekazywanie energii rowerowi (lepszy styk). Z tym, że taki but będzie sztywniejszy i noga będzie musiała się do niego przyzwyczaić. Z doświadczenia możemy powiedzieć, że mimo wszystko warto.

Ważne też jest to, by but dobrze się trzymał na naszej nodze. Najlepsze są mocowania klamrowe, ale dobrze też sprawdzi się mocowanie na trzy rzepy. W przypadku jazdy rekreacyjnej i dla zdrowia sprawdzą się też takie z dwoma rzepami. Wszystko zależy od tego, do czego nam będą potrzebne. Jeśli macie wątpliwości, to wpadnijcie do nas, pomożemy wam znaleźć „te jedyne”.

Potrzeba matką… zakupów? Czy na pewno? II

Teraz trochę o rowerach dla profesjonalistów. Albo po prostu dla ludzi, którzy duuużo jeżdżą i trenują. Na pewno ich potrzeby są inne, niż zwykłych cyklistów, dla których rower to wyłącznie rekreacja i sposób na zdrowe życie. Powiedzmy najpierw, co ten rower musi w sobie mieć i dlaczego komuś innemu może to być nieprzydatne. Podsumujemy wszystko podaniem kilku przykładów modeli pod każdą z grup.

  1. obecnie uważa się (i jest to potwierdzone tak badaniami, jak i późniejszymi wynikami), że każdy trenujący kolarz – tak szosowiec, jak i „góral” – powinien ćwiczyć na… szosówce. Dlaczego? Lżejsza, równiejsza jazda, która poprawia wytrzymałość; większa dynamika; większa kontrola tempa jazdy. To tylko niektóre z korzyści. Dla porównania, codziennie trenując na „góralu” nasz organizm nie nadążałby się regenerować, gdybyśmy chcieli pokonywać te same kilometry co na szosówce.

    A czym się różnią drogie rowery od tych tańszych? Najprościej mówiąc, ceną technologii. I wagą. Karbonowe maszyny są o wiele lżejsze od swoich aluminiowych kolegów, a także nierzadko sztywniejsze. Sztywność ta trwa jednak o wiele krócej, niż przy ramach aluminiowych, a przy tym karbon jest bardziej podatny na uszkodzenia mechaniczne (pęknięcia, uderzenia itp.). Z kolei osprzęt na najwyższych półkach różni się w zasadzie już tylko wagą (co ma znaczenie dla ścigających się, ale nie dla turystów i cyklistów), przeciętny rowerzysta nie wyczuje specjalnej różnicy między Shimano SLX, Deore XT czy XTR. Podobnie jest z pozycją. Wyższe modele są przystosowane do trzymania tej wyścigowej, w tańszych mamy najczęściej jakiś zakres regulacji. Mimo wszystko faktem pozostaje, że żaden rower do 2000zł nie przebije się osiągami przez maszynę za tych tysięcy 3, 4, 5. Wystarczy odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy mi się gdzieś spieszy?”.

Potrzeba matką… zakupów? Czy na pewno?

Cześć, witajcie z powrotem! Ta nieoczekiwanie długa przerwa nieco zastała naszą stronę, ale już wracamy do regularnej aktywności, z kolejną dawką wiedzy dla rowerzystów na czele!

Dzisiaj będzie o tym, czego naprawdę nam potrzeba do jazdy. Zajmiemy się rowerami! Wiadomo, nie każdy potrzebuje tego samego, a to bardzo ważne, by dwukołowiec spełniał nasze oczekiwania w 100%.

  1. rower – może być szosowy, górski, przełajowy, krosowy… A to tylko część wariantów. Przede wszystkim obalmy na początku podstawowy mit – dobry rower to drogi rower. Nic bardziej mylnego! Dobry rower to taki, który jest do nas dopasowany. Bo czy przeciętny Kowalski na pewno byłby zadowolony z karbonowej Scultury za 30 000zł? Czy jeździłby nią do pracy? Po pierwszej przejażdżce tak by go rozbolały plecy i siedzenie, że dałby sobie spokój na kolejne dwa tygodnie. Trzeba też pamiętać, że drogie rowery to maszyny wyścigowe, przygotowane tak, by kolarz mógł na nich mknąć niczym Ferrari po Wielkich Równinach, ale! – taki rower potrzebuje być regularnie jeżdżony, dodatkowo po trzech sezonach jest do wymiany (bo dał z siebie wszystko). Jeśli ktoś szuka modeli do rekreacji czy pokonywania niewielkich odległości, to polecamy (z Meridy) Crossway’a 5, 10, 20 lub szosówkę (z Treka) Trek One 1.1. Ich główną cechą jest użytkowość, nie osiągi. Będą służyły bezawaryjnie całe lata, koszty eksploatacyjne są minimalne, przy tym są bardziej „niezniszczalne” od rowerów wyścigowych, trudniej je uszkodzić i łatwiej naprawić.
    Dla osób lubiących jazdę ulicami najlepszym wyborem będzie Merida Speeder, Trek One lub Merida Crossway, ew. Trek Dualsport. Jeśli ktoś zamierza się wybierać do lasu lub na pola, szutry, wtedy Merida Big.Nine i Big.Seven poradzą sobie bez cienia skargi, a i Trek Marlin czy X-Caliber nie mają się czego wstydzić.
    Kolejny odcinek już dziś w nocy. Teraz wiecie, jakie rowery będą najlepsze dla zwykłego użytkownika. Niedługo dowiecie się też, czego może potrzebować zawodowiec…

Na rowery, na rowery! Podź trenować, bośma brać!

Pękające skorupy chmur coraz częściej przypominają nam, że wielkimi krokami zbliża się lato. A jeśli lato, to i treningi dłuższe. I mocniejsze. I więcej wyścigów… Właściwie to wszystkiego więcej! Rowerów na Festiwal też przybywa, ale to nie one są teraz najważniejsze.

Uwaga – ten artykuł skierowany jest DO WSZYSTKICH, którzy lubią pojeździć sobie na rowerze. Ne tylko do kolarzy. Każdy większy dystans wymaga nie tylko formy, ale i&nbspprzygotowania technicznego. Specjalnie dla was opiszemy to obszerniej i bardziej szczegółowo, niż zazwyczaj. Wszystko będzie ukazywać się w odcinkach. Pokrótce opowiemy wam, czego możecie potrzebować i co możemy wam zaoferować:

  1. jedzenie i picie &ndash rzecz najważniejsza! Napisano o tym już chyba wszystko, co można było napisać, ale wciąż bardzo duża część rowerzystów nie zdaje sobie sprawy z&nbspistotności tego zagadnienia. Bez jedzenia i picia nikt daleko nie zajedzie. Organizm, poddawany jest długiemu wysiłkowi, potrzebuje uzupełniać na bieżąco swoje zapasy węglowodanów i wody. Jeśli to zlekceważymy, w pewnym momencie może nam „odciąć prąd” i okaże się, że ostatnie 10km wycieczki będziemy pokonywać przez dwie godziny (w istnych męczarniach). U nas możecie nabyć bardzo dobrze przyswajalne i nie obciążające układu trawiennego żele specjalistyczne, bardzo pomocne przy „doładowaniu” w czasie intensywnego wysiłku.. Jeśli jednak nie trenujecie aż tak intensywnie, możecie równie dobrze wziąć w plecak banana, snikersa, wafelek z&nbspczekoladą. A do picia? Przez pierwszą godzinę jazdy najlepsza będzie odżywka na bazie węglowodanów &ndash bo tylko do tego czasu organizm będzie wchłaniał witaminy/minerały. Potem wystarczy wam zwykła mineralna. Chodzi o to, by nie odwodnić się. W naszym sklepie kupicie bardzo wygodne i dobrane pod siebie (rozmiar, kolor, kształt) bidony, z których korzystają również zawodowcy. O wiele lepiej spisują się niż plastikowe butelki, raz za razem wypadające z koszyków przy naszych dwukołowcach.

A następny odcinek już niedługo! Śledźcie naszego Facebook’a, a i zapraszamy do sklepu, jeśli macie jakieś pytania.

Poza schematem. Trek Boone 5. Festiwal #11

Atolbike festiwal 11

Dziś na lubelszczyźnie mamy dość szary i ponury dzień. Ptaki śpiewają, ale nie ma słońca. Za oknem słychać dużo, ale to tylko disco polo z jakiegoś BMW „LPG Edition”. Miejscowi kolarze co prawda trenują, tylko co z tego, skoro zmokną i skończy się przeziębieniem i przerwą w treningach?

Brzmi jak znajome narzekanie? Nic dziwnego, nikt nie lubi dzień w dzień powtarzać starych, znudzonych i wytartych schematów. W związku z tym wychodzimy naprzeciw wszelkim oczekiwaniom zmian i przedstawiamy na naszym Festiwalu Treka Boone 5 Disc. Ta przełajówka to nic innego jak rozwiązanie dla szosowych cyklistów, którzy szukają czegoś „do wszystkiego”. Pozycja jest znacznie łagodniejsza niż w przypadku szosówek, ale maszyna wciąż zachowuje wiele zalet tych asfaltowych bestii. Mimo tego, że ścigać się na niej wypada jedynie w terenie; zawsze można zmienić opony i wyruszyć także na szosę. Przypomnijmy, że Boone to jeden z najlepszych modeli w ogóle w swojej kategorii, a konkurencja… póki co uczy się od niego.

Poniżej treściwy spis wszystkich większych cech, zalet i korzyści z jazdy Trekiem Boone’em 5:

  1. zręczna bestia w przystępnej cenie! Rower potestowy, w bardzo dobrym stanie, w szczytowej formie swojej technicznej sprawności;
  2. przełajówka, która zdobyła nagrodę redakcji Bike Radar – pochłania dwa razy więcej drgań dzięki systemowi IsoSpeed oraz smukle przenika leśne ostępy, oparta na wyścigowej technologii CX;
  3. precyzja hamowania, jakiej dotąd nie znałeś. Hydrauliczne tarczówki Boone’a, czyli Shimano RS685 na tarczy 160mm, nie zawahają się ani na chwilę;
  4. niezawodne „wachlowanie” przełożeniami w każdych warunkach! Że spadnie łańcuch? Nie z Shimano 105;
  5. lekka i przyjemna jazda – rama z włókna węglowego OCLV 600;
  6. a jak ktoś chce sobie jeszcze odchudzić rower, to koła są gotowe pod system bezdętkowy (TLR);
  7. Więcej w kieszeni? W tym przypadku zachowujecie dla siebie 5 399zł, czyli dwie dobre wypłaty!

Cena promocyjna: 9 500zł

Cena standardowa: 14 899zł

Trek Boone 5

O dominacji Domane’a i cesarzu Domicjanie. Trek Domane 4.0 Disc. Festiwal #10

Festwial part 10

Rok 82. Dziewięć legionów rzymskich przeciwko Chattom, germańskim plemionom. Zażarty bój, posoka i potoki brunatnej krwi. Chwila rozpaczy, pogoń. Zepchnięcie wroga gdzieś daleko za horyzont, w końcu zwycięstwo i wielki triumf.

Rok 2016. 20 przełożeń i karbonowa rama przeciwko 200. kilometrom oraz 200. kolorowym facetom (bynajmniej z LGBT). Szczęk, zgrzyt, zażarty bój, strumienie wody z odżywką, soczyste splunięcia i smak krwi w ustach. Chwila rozpaczy, pogoń. Zepchnięcie wroga gdzieś daleko w tył stawki, w końcu wielkie zwycięstwo i triumf.

Podobne? Dlaczego miało by nie być! Nie trzeba przewodzić 36 000. ludzi, by czuć się jak cesarz. Wystarczy, że usiądziesz na Domane’ie, wciśniesz odpowiednio korby i już! &ndash zostałeś mistrzem świata! Świetna maszyna na trening i wyścig, elastyczna, dopasowana i szybka jak niewiele innych. Do tego w tej edycji mamy jeszcze tarczowe hamowanie (żeby nie wracać na tarczy), więc nawet na bardzo stromych zjazdach nic nam nie grozi.

„Cesarz Domicjan wielkim cesarzem był” można by rzec. Ale ty masz nad nim przewagę &ndash powiedz „JESTEM” i poprowadź w bój Domane’a, a na pewno ostateczny werdykt kolarskiej bitwy wykrzywi ci twarz w szczerym uśmiechu.

Mała specyfikacja, w cytacie z naszej podstrony Rowery Trek 2016:

A może by tak… rower w karbonie? Na pewno jazda stanie się o wiele lżejsza, a i cyferki na liczniku znacznie wzrosną. Z taką ramą wykorzystasz też cały potencjał swoich nóg, sam poczujesz, jak każde „depnięcie” wchodzi w koła i posuwa cię do przodu. Pedałuj wygodnie i skup się na treningu, a rozdzielacz mocy IsoSpeed dopilnuje, żeby każdy pokonany kilometr był przyjemnością (i przekaże jeszcze więcej mocy z twojego ciała bezpośrednio w prędkość). Nie przejmuj się też nagłymi szarpnięciami czy mało trafioną zmianą biegów, bo ogranicznik 3S nie pozwoli twojemu łańcuchowi spaść z wyznaczonego mu toru. No i poczuj się naprawdę wolny od wszystkich innych ograniczeń – zawsze dobrze wpięte koła (dzięki zaciskom Closed Convert) i bezpieczeństwo przy każdej prędkości (czuwają nad nim hydrauliczne hamulce tarczowe 160mm, zdolne zatrzymać nawet stado słoni zbiegających na dół ze szczytu Mount Blanc). Sprzęt na pewno cię nie zawiedzie, a jeśli szukasz czegoś do długich wypraw i jesteś raczej kontemplatorem zdrowia i roweru, niż ponaddźwiękowym pogromcą asfaltu, to z pewnością mechanizm Shimano Sora (zamontowany w tym rowerze) przypadnie ci do gustu. W edycji z 2016 roku obsługuje on dziewięć biegów z tyłu i dwa z przodu, tyły technologiczne pozostawiając konkurencji, a dawne standardy zapisując Shimano Claris. Sprawa tym bardziej paląca, że… cena spadła o 4 349zł, czyli ponad połowę wartości roweru! A całość wciąż pachnie amerykańską nowością…

Cena promocyjna: 4 250zł

Cena standardowa:8 599zł

Domane festiwal 4.0 disc