A gdy już się zdarzy...

Jesień już chyba nie na żarty. Właśnie zmieniamy czas, ciemności zaczynają ogarniać nas na dłużej. Może być nawet tak, że słońca podczas jazdy nie zobaczymy do samej wiosny! Gorzej jednak, gdy w pewnych określonych okolicznościach, zamiast słońca nad horyzontem ukaże nam się patrol drogówki i zechce nam podnieść ciśnienie (niekoniecznie w oponach). Za jazdę bez uprawnień mogliby wypisać nam 100 zł, gdybyśmy nie byli dorośli. Próba udowodnienia im tego sączonym przez nas alkoholem tylko pogorszy sprawę, bowiem widełki znacznie wzrosną: jazda po „spożyciu” – 300-500 zł. Jeśli pobraliby z nas nieco bardziej wzbogacone powietrze – pow. 0,5 promila – to po nas! Stwierdzą stan nietrzeźwości i wycenią na 500 zł. No, ale my jesteśmy na szczęście odpowiedzialni i będą musieli poszukać czegoś innego. Zatem poszukają, poszukają i znajdą! Brak odblasku z tyłu, dzwonka, światła z przodu, hamulca, czyli ogólnie brak wymaganego wyposażenia. Piszemy mandacik: 50 do 200 zł. Mimo ciemności, ich czujne oczy mogą też dostrzec przewożone przez nas chyłkiem dziecko do lat 7, pozbawione dodatkowego siodełka. Biada nam, bo to znów 50 zł. Zresztą ta kwota to jakaś radosna cyferka, bo powtarza się jeszcze kilka razy:

  • nieustąpienie pieszym na drodze dla rowerów i pieszych,

  • jazda poza drogą dla rowerów lub wyznaczonym pasem dla rowerów, jeśli taki jest w kierunku jazdy kierowcy,

  • nie trzymanie przynajmniej jednej ręki na kierownicy,

  • nie trzymanie nóg na pedałach,

  • jazda po chodniku (tu są jednak wyjątki).

Jeśli policjanci stwierdzą jeszcze, że gadaliśmy podczas jazdy, trzymając komórkę w ręce, albo że jechaliśmy obok innego roweru i utrudnialiśmy tym samym ruch na drodze... w obu przypadkach pozbawią nas 200 zł. Gdyby nam w tak trudnym momencie przyszła do głowy desperacka myśl o ucieczce i chcielibyśmy uczepić się ratunkowo innego przejeżdżającego pojazdu, by oddalić się szybciej – dopadną nas niechybnie, wlepiając za ten pomysł kolejne 100 zł. Podobna kwota grozi nam, gdy pomkniemy wzdłuż przejścia dla pieszych. Nasza mandatowa gehenna wciąż może niestety nie mieć końca w przypadku, kiedy wcześniej przytrafiło nam się wyprzedzanie na zakręcie. To już prawdziwa katastrofa – 300 zł! Jeśli dodać do tego wszystkiego, że za zwykłe zatrzymanie się lub zwalnianie podczas jazdy rowerem bez uzasadnionej zdaniem obserwatorów przyczyny dopiszą nam 100 zł ekstra – to można się naprawdę szczerze zafrasować! W takiej sytuacji już chyba tylko pozostaje rzucić całą tę pasję do kolarstwa, rąbnąć rowerem o pobocze i tak go zostawić. Otóż nie! To chyba najgorsza rzecz, jaką możemy w tym momencie zrobić!  Bowiem i tu na nas czyhają. Pozostawienie roweru w zabronionym miejscu – do 111 zł opłaty za usunięcie roweru i dodatkowo 18 zł za każdą dobę przechowywania na policyjnym parkingu! Słowem, ani jeździć, ani stać. Wobec tego, jak żyć, Drogi Cyklisto? Wybór należy do Ciebie!