Jest akcja, jest reakcja. Merida Reacto 500. Festiwal #5

Festwial part 5

Dziś mamy naprawdę wyjątkowy kąsek dla zadziornych i szybkich. Najszybsze, najpewniejsze i najbardziej zaawansowane technologicznie dziecko Meridy – Reacto. Jest to najszybsza seria rowerów od tego koncernu. Sama rama wtłacza maksymalnie dużo naszej mocy w jazdę, a wysoki osprzęt i komponenty dodatkowo podbijają ten efekt. Groźnie brzmiąca nazwa korb i kierownicy Gossamer niejako zapowiada, jak brutalny i niepowtarzalny będzie nasz trening. Od razu ostrzegamy – maszyna jest nie dla każdego. To sztywna bestia, która jak żadna inna trzyma nadane jej tempo, króluje na długich zjazdach i nieźle radzi sobie w górach. Jest jak dobry, doświadczony zawodnik, stawia na stabilność i wytrzymałość. Oczywiście, to nie oznacza, że nie można na niej próbować ucieczek czy trenować interwałów! Jeśli chodzi o wrażenia ogólne, na pewno wszyscy będą zadowoleni.

Specyfikacja techniczna, czyli co w tym rowerze jest:

  1. lekka i sztywna rama aluminiowa Reacto Aero direct;
  2. w komplecie z ramą karbonowy widelec Reacto Carbon Race;
  3. profesjonalne, drugie co do jakości najlepsze przerzutki japońskiego producenta Shimano – Ultegra (z przodu i z tyłu, razem 22 przełożenia);
  4. z nazwy ciężkie, ale w rzeczywistości lekkie i porządne korby FSA Gossamer Pro (36-52);
  5. klasyczne, szosowe hamulce, obfitujące w sprawdzone rozwiązania technologiczne Merida Road Pro i Merida Reacto Direct;
  6. kierownica Gossamer – poczuj się, jak kapitan ma mostku swojej niezwyciężonej fregaty!

Cena promocyjna: 5 400zł

Cena standardowa: 6 790zł


Reacto 500 2016 festiwal

Przerwa z werwą i... na rower!

Dziś nasz Festiwal Cen i Promocji ma dzień wolny, a my – jak to my – jedziemy na trening! Dlaczego? Bo to samo zdrowie:

  1. jazda na rowerze angażuje w pracę większość mięśni naszego ciała (od nóg po plecy);
  2. jazda rekreacyjna jest najlepszą i najprzyjemniejszą metodą spalania niepotrzebnych kalorii tak, by nie wracały;
  3. nasz mózg może dzięki temu bardzo dobrze się dotlenić, co sprawi, że będziemy myśleć szybciej, lepiej i będziemy pełni nowych pomysłów;
  4. swobodne pedałowanie potrafi rozruszać nawet najbardziej zastane stawy, nie przeciążając ich;
  5. w miarę rozwoju i coraz intensywniejszych treningów zwiększa się wydajność naszego układu oddechowego;
  6. a podsumowując – wolniej się dzięki temu wszystkiemu starzejemy i mamy lepszą jakość życia.

A żeby ta jazda dziś nie była taka jednostajna, łapcie najbardziej rowerowy teledysk świata i ruszamy!


Ach, jak przyjemnie... Merida Crossway 5. Festwial #4

Festwial part 4

Jeden z tzw. rowerów do wszystkiego. Bo po co cierpieć na nierównościach, siedząc w twardym siodle i męczyć się na sztywnej szosówce? Albo próbować sforsować połacia asfaltu z szeroką na ponad dwa cale oponą górala? Typowy cyklista, który czerpie przyjemność z jazdy i chce przy okazji zadbać o zdrowie powinien skupić się przede wszystkim na tym, by rower był użyteczny. Nie będzie przecież wystawiany na próby górskich zjazdów czy stawał w szranki w zawodowym peletonie kolarskim. No i tutaj możemy doposażyć maszynę we wszystko, czego potrzebujemy (błotniki, światła, bagażnik). A największa zaleta? Prostota i dobra cena. A teraz – w czasie Festiwalu – możecie dodatkowo na tym zyskać!

Poniżej treściwa i mała specyfikacja:

  1. pewna i lekka jazda na ramie z legendarnego już stopu Racelite 6061 Aluminium (tj. duraluminium);
  2. swobodne manewry i dobre trzymanie drogi, zapewnione przez widelec SR Suntour i specjalne, przygotowane pod rower crossowy opony;
  3. płynna i wyregulowana zmiana siedmiu biegów z tyłu i trzech z przodu;
  4. czuj się bezpiecznie! Hamulce V-brake poradzą sobie bez problemu w mieście, w lesie lub na polnych bezdrożach;
  5. możesz zaoszczędzić od 150 do 200zł tylko dlatego, że bierzesz nowy rower z poprzedniego sezonu. Od aktualnych modeli odróżnia go tylko malowanie i ostatnia cyferka w dacie produkcji;
  6. masz możliwość zamontować dodatkowy ekwipunek, gdy przyjdzie większa wyprawa, deszczowa pogoda lub długie, ciemne, jesienne i zimowe dni. Z dodatkowym bagażnikiem na pewno zmieścisz się ze wszystkim, a montując błotniki zabezpieczysz się przed przemoczeniem ubrań i przeziębieniem.

Cena promocyjna: 1 199zł

Cena standardowo: 1 349zł

Merida Crossway 5

Gruba ryba Trek Farley 5. Festiwal #3

Festwial part 3

Ta maszyna to istny czołg do podboju świata! Wbrew swoim rubensowskim kształtom zwinnie przemyka przez bezdroża, śnieżne zaspy, piaszczyste wydmy lub podmokłe ścieżki. Bardzo łatwo się go prowadzi, ponieważ jest lekki i świetnie wyważony. Ciało pozostaje nietknięte nawet przy ostrym i długotrwałym kontakcie z nierównym podłożem – wszystkie drgania i wybicia niweluje gruba opona (naprawdę gruba opona!).

Nie koniec jednak na tym. Oprócz swoich cech przyrodzonych, rower może poszczycić się znakomitym osprzętem. W tak specyficznej maszynie wszystko musi chodzić płynnie i nie ma miejsca na kompromisy. Dlatego Trek wyposażył swojego krnąbrnego dziedzica w hamulce hydrauliczne na tarczy 160mm, by każdy mógł bezpiecznie kontrolować miejsce zatrzymania się. Do tego Shimano Deore XT Shadow ubezpiecza nam tylne przełożenia (zero awarii, świetna wytrzymałość, wysoka jakość jazdy), a Sram X5 przednie (nieco mniej prestiżowa półka w stosunku do Shimano XT, jednak wciąż jest to solidny, amerykański sprzęt, na którym można polegać).

A po co komu taki rower? Cóż, żadnym innym "góralem" nie poradzimy sobie tak dobrze w terenie. Żaden inny rower nie będzie też na tyle niedościgniony w przyczepności i komforcie podjeżdżania. Niezapomniane, zimowe eskapady? Letnie penetrowanie wydm (np. tych z południowego Mazowsza)? Albo z Farleyem, albo w mozole i trudzie, bez gwarancji sukcesu. Podsumowując – rower jest dla każdego, kto poszukuje rozwiązań dla swoich ekstremalnych pomysłów.

Techniczna specyfikacja:

  1. Najlepsza, najlżejsza i najbardziej zaawansowana technologicznie rama aluminiowa produkowana przez Treka, czyli Alpha Platinum Aluminium;
  2. hamulce hydrauliczne na tarczy 160mm;
  3. tylna przerzutka – Shimano Deore XT Shadow;
  4. przednia przerzutka – Sram X5;
  5. do naszej wyłącznej dyspozycji mamy aż 30 przełożeń (3 x 10), nad którymi pieczę sprawują świetne, wytrzymałe i sprawne manetki Shimano Deore;
  6. koła w rozmiarze 26" z oponą w rozmiarze 3,8";
  7. korba Race Face Ride.

Cena promocyjna: 4 999zł

Cena standardowa: 7 499zł

Biorąc do siebie ten rower, zyskujesz aż 2 500zł! Płacisz zaledwie 66% ceny standardowej, a dostajesz maszynę sprawną, z licznikiem równym 0 km, która tylko czeka, żeby się trochę ubrudzić w trudnym terenie. Właściwie, za 2 500zł możesz swobodnie wybrać się na dwa tygodnie w swoje ulubione, dzikie miejsce i tam bez reszty oddać się jeżdżeniu...

Trek Farley

Brutal z gołębim sercem. Trek X-Caliber 9! Festiwal #2

Festwial part 2

Drugą gwiazdą jest Trek X-Caliber 9, rower do jazdy... pokazowej. Prowadzi się go niemal jak Titanica (tylko tu zderzenie z górą lodową skończyłoby się źle – dla góry). Przejedzie wszystko, a przy tym samym swoim wyglądem nie pozwala o sobie zapomnieć. Gdy się na niego wsiada, to zaczyna się zabawa! Pod górę, z góry, po korzeniach, przez rzekę, w parku, w mieście, zahaczając o jazdę stritową – zastosowań dla X-Calibera nie brakuje. Właściwie, to można by powiedzieć, że "gdzie X-Caliber twój, tam serce twoje".

W modelu nr 9 przede wszystkim zadbano o wysoki standard maszyny, żeby nie tylko jazda była przyjemna, ale i mechanik mógł odpocząć od ciągłego reperowania tego samego. Dużo można zaoszczędzić (i energii, i pieniędzy) na tym, że wykorzystano tu wewnętrzne prowadzenie linek – brud, błoto, kurz czy jeszcze inne niepożądane naloty mają o wiele mniejszą szansę dostać się do środka pancerza i przyprawić nas o wymianę wszystkich przewodów w rowerze. Mimo swoich 29-calowych kół wciąż możemy czuć dobre przyspieszenie i kręcić do woli z "lekką nogą", ponieważ rama jest wykonana z Alpha Gold Aluminium i oprócz wyjątkowej trwałości i jakości, ma wydatnie zmniejszoną wagę. Nad płynną jazdą bez awarii i niespodzianek czuwają Shimano Deore XT Shadow z tyłu i Sram X5 z przodu, przerzutki z górnej półki, zaawansowane technologicznie. A, i Trek jak zwykle pomyślał o wszystkim: w tym rowerze także można zamontować błotniki i bagażnik. Przecież nie każdy musi być zapaleńcem, który pragnie adrenaliny i nowych wrażeń. X-Caliber 9 równie dobrze sprawdzi się jako wół pociągowy, który dowiezie cię, gdzie tylko zechcesz, a razem z tobą wszystkie twoje rzeczy. Na dobrą sprawę, to ty nadajesz mu właściwe oblicze. Całość sprowadza się tylko do jednego pytania: "Na co mam dziś ochotę?".

Decydując się na ten rower oszczędzasz aż 1 000zł, czyli: wyjazd z rodziną na weekend w góry, rower dla bliskiej osoby, kapitał na lokatę, naprawa usterki w samochodzie (na którą nigdy nie było czasu i pieniędzy), kilka ciekawych i świetnie spędzonych wieczorów z dziewczyną lub przyjaciółmi... A może po prostu zawsze chciałeś mieć X-Calibera i teraz właśnie możesz sobie na niego pozwolić? Jak by nie było, to na pewno warto! Poniżej krótki spis technologii i zamontowanego sprzętu:

  1. przejeżdżające wszystko bez problemu koła 29";
  2. chroniące przed zabrudzeniami i przedłużające żywotność mechanizmu roweru wew. prowadzenie linek;
  3. dbająca o przyjemną jazdę i bezpieczeństwo rama Alpha Gold Aluminium;
  4. bezawaryjna jazda i pewne, szybkie oraz dokładne zmienianie przełożeń razem z Shimano Deore XT Shadow z tyłu i Sramem X5 z przodu (układ przełożeń 2 x 10);
  5. ograniczające zmęczenie ręki, stylowe i zgrabnie zmieniające przełożenia manetki Shimano Deore;
  6. tych korb na pewno nie urwiesz *ndash; Race Face Ride 36/22;
  7. bardziej niż inne odporne na skrzywienia i lżejsze obręcze Bontrager Affinity Elite;
  8. wjedź tam, gdzie masz ochotę, a i tak uniwersalne opony XR1 będą się chwytać nawierzchni jak szalone;
  9. naciśnij hamulec hydrauliczny Shimano M447 i stań;
  10. do roweru można też zamontować bagażnik i błotniki.

Cena promocyjna: 3 199zł

Cena standardowa: 4 199zł

X-Caliber 9. Trek feswtiwal

Gwiazda z 26" – Merida Matts 6.10! Festiwal #1

Festwial part 1

Jako pierwszego przedstawiamy Meridę Matts 6.10 – zręcznego, śnieżnobiałego górala na 26-calowych kołach. Bardzo dobry rower dla wszystkich szukających solidnej, niedrogiej maszyny na lata. Bez problemu można nim wyruszyć w leśne ostępy, na przejażdżkę po mieście (to szczególnie polecamy, rower prezentuje się wspaniale, na pewno zakuje w oko niejednego przechodnia) lub spróbować wybrać się na długi szosowy rajd. Łatwo da się także zamontować dodatkowe akcesoria, takie jak błotniki, światła, bagażnik, torba na kierownicę. Jak po maśle przyjdzie też wymienić dętkę, ponieważ rozmiar koła i fabrycznie zamontowanej opony jest najpowszechniejszy na świecie i niemal wszędzie dostaniemy części do naprawy. A jeśli ktoś jest fanem jazdy tylko szosowej, polecamy wymienić opony na cieńsze i cieszyć się większą swobodą i mniejszym oporem toczenia (wtedy połączymy wygodną, jak przystało na "górala", pozycję z prędkością roweru crossowego).

Rower jest nowy i ostał się jako jeden z nielicznych z rocznika 2015. Jak na wszystkie rowery w naszym sklepie przystało, jest objęty dwuletnią gwarancją. Poniżej przedstawiamy opis szczegółowy Mattsa 6.10:

  1. Bezproblemowo przejeżdża nierówności, nie męczy rąk nawet przy trudnej jeździe terenowej. Pomaga mu w tym amortyzator SR 26 XCT o 100mm skoku;,
  2. Żadnych skrzypnięć czy trzasków przy pedałowaniu, nawet w deszcz czy grad! Uszczelnione łożyska maszynowe nie pozwolą dostać się do środka suportu nawet kropelce wody;
  3. Dopasuj przełożenie do swojego tempa jazdy. Z przerzutkami Shimano Altus i Tourney wystarczy jedno "cpyknięcie", by w sekundę zmniejszyć opór pedałowania lub by dołożyć sobie obciążenia. A gdy rower postanowi, że musi sobie wymienić jedną czy drugą część w mechanizmie, to nie będzie to dla niego problem. Ten sprzęt łączy w sobie dobrą, gwarantowaną jakość i przystępną cenę;
  4. Ciesz się jazdą i zapomnij o ograniczeniach. Aluminiowa rama zapewni ci wysoką sztywność, świetny transfer mocy wkładanej w pedałowanie, a przede wszystkim jest wytrzymała i... pokryta solidnym lakierem;
  5. Kupując rower z tego rocznika oszczędzasz od 250zł do nawet 300zł w stosunku do modeli tegorocznych. Tę różnicę możesz zatrzymać w kieszeni, albo dokupić dodatkowe akcesoria, np. błotniki (deszcz i błoto teraz nie przeszkadzają), lampki na przód i tył (żeby móc jeździć 24 godziny na dobę), bagażnik (gdyby trafiła się dłuższa wyprawa). Możesz też wymienić niektóre komponenty już zainstalowane (tj. siodełko, opony itp.), wszystko wg Twojego uznania. Niezależnie jednak od tego, czy wyposażysz swój rower w coś dodatkowego, dostajesz w pełni sprawny, nowy sprzęt, którym bez problemu zawalczysz o wymarzoną sylwetkę, dojedziesz do pracy, wybierzesz się na przejażdżkę albo podarujesz go komuś w prezencie.

Cena promocyjna: 1 249zł

Cena standardowa: 1 499zł


matsik 6.10

Festiwal Cen i Promocji

Uwaga! Dziś rozpoczyna się na naszej stronie Festiwal Cen i Promocji. W jego ramach co jeden lub dwa dni będziemy wstawiać na stronę główną po jednym rowerze, który jest wystawiony na promocję. Dołączymy do niego pełny opis, ciekawostki, dla kogo jest przeznaczony i czy warto się nim w ogóle zainteresować. Zachęcamy do śledzenia nas! Start – rano!

festiwal promocji1

Trek i kobiety

Wydawałoby się, że banalne i w sumie to niekoniecznie z sensem... ale tak! Historia Treka bez udziału kobiet wyglądałaby zupełnie inaczej.

Zacznijmy od tego, że gdy w roku 1990 amerykańska firma wyprodukowała pierwszy złożony z rur rower karbonowy, nikt jeszcze nie przypuszczał, że od 1998 powołane zostanie specjalne centrum badań i wdrażania innowacji. To między innymi dzięki niemu dwa lata potem Trek – jako pierwsza manufaktura rowerowa na świecie – wypuścił do seryjnej produkcji rowery i gadżety dostosowane do sylwetki i stylu płci pięknej. Od tamtego czasu bardzo aktywnie wspiera funkcjonowanie kolarstwa kobiet, co widać chociażby w maszynach z głównych linii produkcyjnych – w wersji dla pań mamy Madonea, Top Fuela, Remedyego... Trochę się tego zbierze.

Przykład Treka może posłużyć nie tylko innym firmom na rynku, ale i nam, tak na co dzień. Bo nie wystarczy, żeby mężczyzna poszedł do sklepu i kupił rower – nawet dopasowany. Może przy okazji dorzucić jakieś kwiaty? Albo zaproszenie na kolację? Bo że warto się dostosować – to wiadomo, tego Trek nie odkrył w roku 2000. Pamiętajcie też o tym, że dany rower może mieć kilka wersji, więc najlepiej zrobicie, jeśli przyjdziecie do nas i wspólnie omówimy całą kwestię. No, oprócz kolacji, oczywiście.

screen

Zdjęcie pochodzi ze strony: https://www.trekbikes.com/pl/pl_PL/rowery/kolekcje/rowery-damskie/c/B504/, [dostęp: 14.03.2017].

Pytania bez odpowiedzi. Życie bez roweru

Na stronie oficjalnej Meridy pojawił się ostatnio artykuł opisujący korzyści z jazdy na rowerze. Jest ich tak wiele, że nawet największy leń przez chwilę poczuje się jak Lance Armstrong i dumnie wsiądzie na swój rower (choćby raz; a niechby potem i nie wsiadał już nigdy, to i tak warto!). Przy okazji Giant niedawno wypuścił na swoim kanale na youtube.com filmik, gdzie pokazana jest TYLKO część możliwości zaadaptowania swoich potrzeb na dwukołowego przyjaciela. I wcale nie chodzi o pobijanie rekordów, zawodowe ściganie czy poszukiwanie adrenaliny za każdym rogiem miejskiej dżungli. Pogląd, że rower służy tylko do jazdy wyczynowej dawno już przeminął i jest mocno nietrafiony. Coraz więcej przecież mówi się o dojazdach do pracy, o turystyce rowerowej, o przejażdżkach rekreacyjnych z całą rodzinką za miasto... Zastosowań dla roweru wciąż przybywa. Jest to jedna z najlepszych form aktywnego wypoczynku, ponieważ nie obciąża stawów (przy jeździe rekreacyjnej), wzmacnia mięśnie większej części ciała i przepuszcza przez nas tyle tlenu, że dosłownie "spalamy się" (a dokładnie: nasze kalorie) szybko i bezpowrotnie.

Poniżej filmik Gianta, o którym wspomnieliśmy. Aż kręci w stopach!

The Incredible Ironman, czyli o Cameronie Brownie słów kilka

Cameron Brown - człowiek-walka, na koncie ma 12 zwycięstw w triatlonach ironman, poczynając od 1997 roku. Tym razem, w sezonie 2017, niestety nie udało mu się stanąć na najwyższym podium po raz 13. Nie ma jednak co się martwić, drugim miejscem na pewno żaden z nas i tak by się nie powstydził. A dodajmy, że warunki w tym roku były wyjątkowo ciężkie: silny, niesprzyjający wiatr; 44 wiosny na karku; utrudniona nawigacja; silna konkurencja itd.

Nas, jak to nas, najbardziej interesuje etap pokonany przez Camerona na rowerze. O każdą sekundę walczył razem ze swoją Meridą Warp. Pytany potem w wywiadzie, jak mu się jechało, odpowiedział, że od początku zdawał sobie sprawę z tego, iż tym razem rower stanie się naprawdę ciężkim kawałkiem chleba. Oczywiście, dwukołowa maszyna jak zwykle go nie zawiodła.

Jeśli macie ochotę przyjść do nas i porozmawiać o Merida Warp (rower drugiego ironmana roku 2017), zapraszamy. Ale polecamy również poczytać o Cameronie Brown. Nie dla pustej wiedzy czy obycia kulturowego, ale dla postawienia sobie pytania: "Właściwie, to dlaczego ja tak nie mogę?". Tylko potem uprzedźcie domowników, że jak wyjdziecie na rower, to wracacie za pół dnia.

cameron brown

Źródło zdjęcia: http://www.merida-bikes.com/en_int/news/cameron-brown-almost-makes-it-the-perfect-13-2456.html, [dostęp: 13.03.2017].

Wiosna! Ach, to ty!

Wielkimi krokami zbliża się wiosna! Na dworze jest cieplej, słychać śpiew ptaków, na ulicach okolicznych tras coraz częściej widać kolarzy, płeć piękna w końcu zaczyna rozkwitać, wyciągając z dawna nie widziane sukienki. Wszystkiemu nagle zaczyna się chcieć żyć!

A choć do maja jeszcze trochę czasu, to już teraz wiemy, że... nadjedzie Mobilne Centrum Testowe! Tym razem nie zagości ono w naszym sklepie, ale jeśli ktoś będzie miał ochotę przejechać się na Sculturze Disc 5000 lub Reacto 7000 – to nic nie stoi na przeszkodzie. A jak już skończycie jeździć, możecie wpaść do nas na kawę. Podzielicie się wrażeniami, czy faktycznie to wszystko takie dobre jest (lub niekoniecznie), a my wam opowiemy, jak to wyglądało w zeszłym roku, jakie my mieliśmy przygody i co z tego wszystkiego później wynikło. Może ułoży się nam z tego jakaś ciekawa historia? Albo umówimy się potem na wspólny trening? Jesteśmy otwarci, zapraszamy!

Szczegóły wydarzeń majowych dostępne tutaj.

A co to? A co to? A co to tak gna?

Strade Bianche. Toskańskie Paris-Roubaix, gdzie "zawsze jedzie się na granicy". Oglądacie? Nie? No to nie ma na co czekać! Bahrain-Merida Team będzie tam walczył o zwycięstwo na swoich flagowych okrętach, osławionych wszem wobec Sculturach. Będzie ciekawie, Vincenzo Nibali potwierdził, że bardzo lubi ten wyścig. A wiadomo - jak ktoś coś lubi, a przy tym ma w nogach tyle, ile Einstein miał w głowie, to na pewno będzie o to walczył. Czy wygra? Cóż, my po prostu trzymamy kciuki za Meridę. Chociaż to człowiek prowadzi rower, nie da się ukryć, że dwukołowiec potrafi zaważyć na szali sukcesu. Dla nas to jest właśnie priorytetem – możesz nie mieć formy, możesz nie trenować, może nawet nigdy nie siedziałeś na rowerze, ale on nie może cię zawieźć.

Dlatego włączamy Strade Bianche i kibicujemy naszym dwukołowcom!

merida

Z tarczówkami i w gazie

Pewnie już wiecie, ale i tak wam przypomnimy – Scultura Disc ma szansę zostać najlepszym rowerem w historii! Wszystko dlatego, że świetnie wykorzystuje zalety hamulców tarczowych, a przy tym nie przybiera na wadze (w porównaniu do klasycznej wersji z hamulcami szczękowymi Scultura Disc jest tylko o 50-70 gramów cięższa).

Wbrew pozorom, najlepiej się nią jeździ po płaskim. Jest sztywna i bardzo płynnie się ją prowadzi. Dodatkowej frajdy dostarczają szerokie opony (28 mm). Wbrew powszechnej opinii wcale nie utrudniają jazdy, a najlepiej toczą się przy ciśnieniu 90 psi.

Najważniejsza cecha? Komfort. Dynamiką rower nie dorównuje Reacto, ale pod względem komfortu jazdy jest nie do pobicia w swojej klasie. Więcej możecie przeczytać na stronie oficjalnej Meridy www.rowerymerida.pl. Zachęcamy do lektury, może własnie znaleźliście rower swoich marzeń?

scultura

Górą enduro!

W historii Meridy - jak donosi ich oficjalny fanpage na Facebooku - rozpoczyna się nowy rozdział związany z enduro. Otóż w barwach tajwańskiego giganta sezon 2017 uświetni... Toni Ferreiro! Legenda, która wyczynia z rowerem wszystko, co człowiek mógł wymyślić: od perwersyjnych skoków i zjazdów, z którymi nie zmierzyłby się nawet Bruce Lee, do walki z wertepami i kocimi łbami, ulokowanymi przez matkę naturę w samym środku górskiego pustkowia. Czego dosiądzie Toni? Póki co, mowa jest oczywiście o One-Sixty. No bo co lepszego do enduro może dostać człowiek niż rower stworzony do... enduro? I to rower stworzony z pasją?

Na zdjęciu Ferreiro stoi po prawej - cały uśmiechnięty. Pewnie nie może się doczekać pierwszego startu na nowej maszynie.

Toni Ferreiro

Źródło zdjęcia: https://www.facebook.com/MeridaBikes/photos/a.135487213160267.12418.123565014352487/1433439496698359/?type=3&theater, [dostęp: 20.02.2017].

Trening w styczniu, czyli jak przetrwać zimę

Styczeń. Jest to okres, w którym profesjonalni zawodnicy już robią długie treningi, a kolarze amatorzy kończą okres ogólnorozwojowy i coraz częściej siadają na rower. Trudność treningu w tym okresie to właściwie wyłącznie objętość, bo intensywności prawie nie ma.

Jeśli chodzi o kolarzy bez licencji, to można ich podzielić na dwie grupy. Pierwsza to ci, którzy uważają, że wyjście na dwór to gwarantowane przeziębienie i jedynym słusznym rozwiązaniem w obliczu zimy jest... trenażer. Druga grupa, ci bardziej odważni, wychodzą na zewnątrz i „nabijają kilometry”. Dla mnie jazda na rowerze jest równoznaczna z wyjściem na zewnątrz, ale – nie ukrywam – są dni, gdy trzeba zostać w domu. Podstawą decyzji, czy wyjść na zewnątrz, czy nie, jest zdrowy rozsądek. Jazda przy dwudziestostopniowym mrozie, w zimny deszczowy dzień lub gdy mamy gołoledź, nie ma sensu. Aczkolwiek, w pozostałych przypadkach 90% sukcesu to ubranie (którego cena wcale nie musi mieć trzech cyferek). Choć częstym problemem są marznące dłonie i stopy, można mu dość łatwo zapobiegać. W takim przypadku należy co jakiś czas robić wymachy rąk, poprawiając w nich krążenie krwi. A co do stóp – jest jeszcze prościej. Zanim całkiem skostnieją i zmarzną, wystarczy zeskoczyć w roweru i przebiec 200-300m w dość żwawym tempie. Oczywiście, najcieplej jest w terenie, gdzie prędkości są znacznie mniejsze niż na asfalcie, a na nierównej i śliskiej drodze z ubitej ziemi w pracę angażuje się o wiele więcej mięśni. Trenując na dworze poprawia się odporność.

Jednak jeśli z jakichś względów muszę zostać w domu i kręcić w miejscu, to wybieram „rolkę” (czyli trenażer rolkowy – przyp. red.). Trening nie jest tak nużący i nudny, jak w przypadku klasycznego trenażera, bo trzeba cały czas utrzymywać równowagę, a przy okazji poprawia się kadencja, szybkość pedałowania. Trenażera używam wyłącznie do treningu siłowego, czyli kręcenia ze sporym oporem i raczej powoli.

Ogólnie naprawdę zalecam trening na dworze, gdy tylko jest to możliwe. Oprócz pewnych oczywistych wad, można też popełnić bardzo szkodliwe dla naszego zdrowia (i efektywności) błędy, m.in.:

  1. zbyt wysoka intensywność - mamy przecież budować wytrzymałość;
  2. przegrzanie - grozi odwodnieniem i przeziębieniem;
  3. brak zmiany pozycji, ucisk krocza - mówi samo za siebie;
  4. utrudniona praca nad wytrzymałością - kręcić w miejscu przez 2-3 godziny i to w jednakowym tempie potrafią tylko nieliczni;
  5. zmniejszenie odporności i poziomu zahartowania organizmu - łatwo o przeziębienia na pierwszych wiosennych treningach;
  6. spadek techniki - jeżdżąc w miejscu ćwiczymy... jazdę w miejscu.

W styczniu i lutym należy skupić się głównie na wytrzymałości, trening ma być „w tlenie”, czyli nie możemy wchodzić na tętno wyższe niż 70% naszego tętna maksymalnego. Z czasem dojdą też lekkie treningi z niską kadencją, treningi z wysokim obrotem, a także pierwsze tempówki, co prawda mniej intensywne, ale dłuższe.

Autor: Tomasz Bala. Red.: Atol Bike