Atol-Bike wspiera. Tomasz Bala

Postanowiliśmy sprawdzić, co słychać u naszego eksportowego zawodnika - Tomka Bali - którego od jakiegoś czasu dumnie wspieramy. Nie cichną echa jego znakomitego wyniku, jaki osiągnął na zawodach przełajowego Pucharu Polski - plasował się tam na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, a sądząc po informacjach, których nam udzielił, tej zimy możemy spodziewać się więcej podobnych wieści.

Tak przy okazji, to facet szybki jest nie tylko na rowerze - kiedy z nim rozmawialiśmy, na pytania odpowiadał w tempie karabinu maszynowego. Pracując w telesprzedaży, zrobiłby karierę! Ale naszym zdaniem rower to lepszy wybór i sposób na życie. Kto jeździ, ten wie dlaczego, z kolei kto nie jeździ, po prostu nie czyta tego tekstu. Zatem dzwonimy do Tomasza. Nie odbiera. No nic! - spróbujemy później. Ale nie, oddzwania. Najpierw słychać szum wiatru, coś trzeszczy, przebija się głos...

"Jestem na treningu, jedziemy z chłopakami."

Kurczę, deszcz leje, ciemno, a on na treningu? Ta demokracja to faktycznie kuleje w tym kraju, skoro kolarz musi się skradać po nocach, żeby potem coś wygrać. Mija jednak godzina i Tomek oddzwania po raz drugi:

"No jestem!"

Świetnie! Przechodzimy do pytań, na początek standardowe "Co słychać?". Oj ludzie! - u niego tyle słychać, że gdybyśmy przytoczyli całość to chyba wszystkie internety świata by się pokończyły, żeby to opisać. Uderzamy więc w kierunku trzeciego miejsca w Pucharze Polski: "Gratulacje, cały czas jesteśmy pod wrażeniem, Tomek!".

"No tak! Ale teraz spadłem w generalce na szóste miejsce. Niestety ostatnie wyścigi to ciągłe defekty, nie jestem zadowolony. Przyjeżdżałem na metę zdecydowanie poniżej oczekiwań"

Dodajmy, że "poniżej oczekiwań" to miejsca szóste, dziewiąte... Że słabo? Nam słabo! Pytamy dalej: "Zaczynałeś kilka lat temu od Pucharu Polski XC. Jak wspominasz tamten czas?"

"Cóż, wtedy to było inne ściganie. Właściwie walczyłem, by dostać jak najmniej dubli. Ale dobrze wspominam te czasy i jestem dumny np. z tego, że miałem wówczas okazję rywalizować z Markiem Galińskim. Myślę, że tamte starty bardzo mi się przydały"

Walka z dublami zamiast z przeciwnikiem i... duma z rywalizacji z Panem Galińskim? Zapytaliśmy Tomka, co ma na myśli.

"Doświadczenie. Z perspektywy czasu widzę, że za bardzo się spinałem (śmiech). Teraz podchodzę do wszystkiego spokojniej, czuję się mocniejszy mentalnie i fizycznie."

To prawda, facet przez tydzień wykręca tyle energii, ile przeciętne liceum na WF-ie w ciągu miesiąca. Ale to nie koniec - pomaga też innym w budowaniu formy.

"Tak... Już teraz myślę o tym, co będę robił w przyszłości. Na pewno zostanę przy kolarstwie. Zainwestowałem trochę w sprzęt diagnostyczny dla sportowców, układam plany treningowe wielu zawodnikom. Wam też pomóc (śmiech)?"

Zapałaliśmy entuzjazmem: "Jasne! Ale powiedz nam jeszcze o tych nieco bliższych planach. Twój sezon to?"

"Przełaje. Mam o wiele większe ambicje niż moje obecne 6 miejsce w Pucharze Polski. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że np. Marek Konwa, lider Pucharu, jest obecnie najmocniejszy i poza zasięgiem, ale w jego okolicach jest jeszcze sporo miejsca. Zamierzam startować we wszystkich edycjach i zobaczymy, co będzie. Jestem dobrej myśli, o swoją formę się nie martwię, więc jeśli będą mnie omijały defekty..."

"To trzymamy za słowo!" - wyrwało się nam - "Powodzenia zatem! I dzięki za rozmowę. Może niedługo znowu sprawdzimy, co u ciebie?"

Tomasz się zgodził. Także będziemy co jakiś czas dowiadywać się, jak mu idzie w rywalizacji z najlepszymi. A my w tym czasie spróbujemy... po prostu przetrwać zimę.

Na zdjęciach Tomasz - z najwierniejszą ekipą i kumplami.

tandemy
208a2075