Kilka uwag na temat oświetlenia rowerowego

Chyba każdemu przydarzyło się choć raz poruszać rowerem po zmroku, nie mając oświetlenia. Niezbyt miłe wrażenie. Na drodze jesteśmy niewidoczni dla innych użytkowników, w terenie zaś narażamy się na bliskie kontakty z pniami drzew, zdradliwymi dołkami, kolcami jeża, czy innymi nie w porę dostrzeżonymi przeszkodami. Aby uniknąć tego rodzaju stresów warto poświęcić chwilę czasu, by przeanalizować sytuacje w których możemy się znaleźć, kiedy zza lasu wyłoni się bezkresna ciemność. Ustalmy przede wszystkim, czy przez noc będziemy przebijać się najczęściej w mieście, czy raczej zamierzamy pomknąć od czasu do czasu po górskich ścieżkach. To jednak aspekt praktyczny. A jak rzecz się ma w przepisach? Sprawa jest prosta: w górach można walić na oślep po drzewach. Inaczej na drogach publicznych. Tutaj trzeba zastosować się do pewnych regulacji. W Polsce w ciągu dnia nie musimy stosować żadnego oświetlenia. Po zmroku już taki obowiązek istnieje. Z przodu światło barwy białej, bądź żółtej, może być pulsujące, oraz odblask w tych samych barwach. Natężenie jasności lampek nie jest określone, ale mają być one widoczne z odległości 150 m. Zalecana wysokość montażu to 90 cm. Teoretycznie więc mocowanie latarek do kasku, czy np. plecaka jest niezgodne z przepisami. W praktyce jest to chyba raczej martwy przepis. Oświetlenie tylne koloru czerwonego tak samo może sobie mrugać, wyświetlać przeróżne zawijasy itd. Z tyłu również należy posiadać czerwony odblask. Zatem wszystkie chińskie mrugadła, piszczące, wyjące, są w Polsce dopuszczone do stosowania. Za granicą nie wszędzie tak jest, trzeba zatem uważać. U Niemców za migające oświetlenie można zostać ukaranym mandatem, a przednia lampa nie może świecić jaśniej niż z mocą około 200 lumenów. Na szczęście u nas nie ma podobnych zakazów, bo kto jeździł w nocy rowerem wie, że 200 lumenów wprawdzie wystarczy do przemieszczania się po drogach publicznych, ale już w teren nie za bardzo. Poza tym lampy o mocy przekraczającej 1000 lumenów nie należą już do rzadkości. Używając takiego oświetlenia naprawdę można poczuć się komfortowo. Współczesna technologia LED oferuje nam przy doskonałych parametrach również energooszczędność i miniaturyzację. Daje to także szerokie możliwości w zakresie zasilania. Od tradycyjnego i niemal już niespotykanego dynama, poprzez wydajną prądnicę ukrytą w piaście, po małe "paluszki" i okrągłe bateryjki CR, oraz złącze USB. Biorąc pod uwagę fakt, że i ceny nowych urządzeń oświetleniowych nie są już tak wysokie jak kiedyś, a wybór zwiększył się znacznie, warto zastanowić się nad ich zakupem, lub wymianą starych i niewydajnych lampek na coś, co pozwoli nam nawet na zbieranie grzybów w środku nocy. Na zdjęciach poniżej widać prądnicę zamontowaną w piaście przedniego koła, oraz dostępne u nas modele oświetlenia ledowego na USB i baterie CR2032.