O tym, że szerokie jest dobre, a Merida już to wie!

Jak w tytule – choć może trochę zagmatwanym – napisano, nie będziemy tym razem dzielić się niczym nowym ani nowatorskim. O tym, że szerokie jest dobre fizycy wiedzieli już dawno (tylko widocznie żaden nie był kolarzem...). Ostatnimi czasy obserwujemy jednak niespotykaną wcześniej ekspansję szerokich opon, i to nie tylko na szosie. Przyjrzyjmy się temu.

Jednym z pierwszych prób wykorzystania szerokiej opony w celach amortyzacyjnych i poprawienia komfortu jazdy były fatbikei, np. Trek Farley (opona 4"). W zeszłym sezonie dołączył do niego Trek Stache, gdzie zamontowano 3-calowe ogumienie. Taka grubość pozwoliła zrezygnować (w pierwszych fazach projektów) z amortyzatorów, nie zmniejszając komfortu jazdy, a znacznie poprawiając przyczepność.

Idąc tym tropem, postanowiono poszerzyć opony również szosówkom. Wpływ na to miały również zamontowane przy nich hamulce tarczowe (większa siła hamowania wymaga większej przyczepności). Czy to oznacza, że smukła piękność, na jaką przyzwyczailiśmy się patrzeć, oglądając chociażby zmagania w Tour de France, odejdzie do lamusa, a zastąpi ją rubensowska kobyłka? Możliwe. W końcu siła, postęp i osiągi przede wszystkim.

Nawiązując do Meridy – portal Togoparts.com pochwalił koncern za modele Speeder. Wg niego są to rowery w sam raz dla wszystkich, którzy chcą i dłużej się przejechać, i dojechać do pracy. Wszystko oczywiście na szerokich oponach. W największym skrócie – są to rowery szosowe z prostą kierownicą. Złożone na osprzęcie szosowym. Koła też mają szosowe. A jak się na nich jeździ... To juz lepiej wpadnijcie do sklepu i albo się przejedziecie, albo po prostu pogadamy.