Potrzeba matką... zakupów? Czy na pewno?

Cześć, witajcie z powrotem! Ta nieoczekiwanie długa przerwa nieco zastała naszą stronę, ale już wracamy do regularnej aktywności, z kolejną dawką wiedzy dla rowerzystów na czele!

Dzisiaj będzie o tym, czego naprawdę nam potrzeba do jazdy. Zajmiemy się rowerami! Wiadomo, nie każdy potrzebuje tego samego, a to bardzo ważne, by dwukołowiec spełniał nasze oczekiwania w 100%.

  1. rower – może być szosowy, górski, przełajowy, krosowy... A to tylko część wariantów. Przede wszystkim obalmy na początku podstawowy mit – dobry rower to drogi rower. Nic bardziej mylnego! Dobry rower to taki, który jest do nas dopasowany. Bo czy przeciętny Kowalski na pewno byłby zadowolony z karbonowej Scultury za 30 000zł? Czy jeździłby nią do pracy? Po pierwszej przejażdżce tak by go rozbolały plecy i siedzenie, że dałby sobie spokój na kolejne dwa tygodnie. Trzeba też pamiętać, że drogie rowery to maszyny wyścigowe, przygotowane tak, by kolarz mógł na nich mknąć niczym Ferrari po Wielkich Równinach, ale! – taki rower potrzebuje być regularnie jeżdżony, dodatkowo po trzech sezonach jest do wymiany (bo dał z siebie wszystko). Jeśli ktoś szuka modeli do rekreacji czy pokonywania niewielkich odległości, to polecamy (z Meridy) Crosswaya 5, 10, 20 lub szosówkę (z Treka) Trek One 1.1. Ich główną cechą jest użytkowość, nie osiągi. Będą służyły bezawaryjnie całe lata, koszty eksploatacyjne są minimalne, przy tym są bardziej "niezniszczalne" od rowerów wyścigowych, trudniej je uszkodzić i łatwiej naprawić.
    Dla osób lubiących jazdę ulicami najlepszym wyborem będzie Merida Speeder, Trek One lub Merida Crossway, ew. Trek Dualsport. Jeśli ktoś zamierza się wybierać do lasu lub na pola, szutry, wtedy Merida Big.Nine i Big.Seven poradzą sobie bez cienia skargi, a i Trek Marlin czy X-Caliber nie mają się czego wstydzić.
    Kolejny odcinek już dziś w nocy. Teraz wiecie, jakie rowery będą najlepsze dla zwykłego użytkownika. Niedługo dowiecie się też, czego może potrzebować zawodowiec...